Uwielbiam to uczucie, kiedy odkrywam bloga, który zmiata mnie z nóg, zachwyca formą, słowami, estetyką. To właśnie poczułam, kiedy pierwszy raz trafiłam na Inne Życie, bloga Antoniny i Radka, który powstał z chęci poznawania ludzi, pasji fotografowania, setek godzin rozmów i tysięcy uśmiechów. Piszą oni reportaże o napotkanych, inspirujących ludziach, a my za zgodą autorów dzielimy się z Wami jednym z ich tekstów tutaj na łamach Buzzujemy.

IMG_6038

Główną wskazówką opisująca dojazd do domu naszego bohatera było: „za brzydką stalową bramą ostro w lewo i pod górkę, to jest taki duży dom z gówna i patyków”. W tym domu z “gówna i patyków” spędziliśmy ponad godzinę i wysłuchaliśmy opowieści o tym, jak z medialnego korpo trafić do warsztatu gdzie powstają niezwykłe rzeczy: od lampek z logo Batmana do dziecięcego pokoju, po neony dla marki Grolsch i ręcznie robione automaty do gier.

Warsztat, do którego wchodzimy prezentuje styl „kreatywny chaos”. Zaraz przy wejściu stoją dwa korpusy automatów do gier wideo. Konstrukcje obite aluminiową blachą nie przypominają w niczym tandetnie pomalowanych automatów które widzimy w punktach typu „777” Open 24h. To raczej klimaty żywcem wyjęte ze steam-punkowych komiksów i gier wideo. Dalej leżą niedokończone łukowe lampy, gwiazdy z żarówkowym neonem, na parapecie odlany z betonu zegar pod grubą warstwą kurzu. Wszędzie narzędzia i elementy prac. Obydwoje myślimy tak samo: „Ale czad!”.

IMG_5930

IMG_5935IMG_5941IMG_5954Radek od samego początku opowiada o swoich projektach. Co chwila przypomina sobie o kolejnych ciekawych meblach, lampach, neonach i innych dziwnych gadżetach.

– W naszym poprzednim mieszkaniu zostawiliśmy betonowe łóżko.

– Jak to betonowe?

– Chciałem je odlać jako monolit ale wyszło mi, że ważyłoby około 700kg. Strop by nie wytrzymał. Skończyło się na odlaniu czegoś w rodzaju betonowych kasetonów i przymocowaniu ich do drewnianej konstrukcji. Te fragmenty musiały być jednak odpowiednio duże, tak by po złożeniu tworzyły wrażenie jednej całości.

No dobrze. Rozumiemy meble, neony i tak dalej, ale co z automatami do gier? Skąd ten pomysł?

– Pierwszy automat zrobiłem dla kolegi. Zacząłem go w kwietniu, a skończyłem w październiku. Wszystko odbywało się metodą prób i błędów. W trakcie prac pojawiały się kolejne problemy, które trzeba było na bieżąco rozwiązywać. Obecnie wykonuję szósty taki automat i prace idą już znacznie szybciej – gdyby zliczyć wszystkie godziny pracy, uzbierałyby się ze dwa tygodnie. Podzespoły elektroniczne kupuję za granicą, ale montuję i przygotowuję wszystko sam, włączając w to oprogramowanie.

Za chwilę przenosimy się do drugiej części warsztatu. Po drodze przechodzimy przez kotłownię, w której stoi aparatura do badania zawartości cukru w cukrze.

Kolejne pomieszczenie to garaż zaadaptowany na warsztat. Tutaj powstają większe projekty i odbywają się prace malarskie. Docelowo Radek planuje zbudowanie bardziej profesjonalnej lakierni. Póki co warunki są dosyć spartańskie. Na kozłach leżą lampki w kształcie logo Batmana. Obok stoi Wielkie Joł – neon żarówkowy, który pojedzie do Tede. Na taczce leży blacha z wyciętym M.

– Koleżanka zażyczyła sobie logo z blachy pokrytej rdzą. No to smaruję tę blachę roztworem kwasu solnego. Hoduję sobie rdzę.

– A skąd to Wielkie Joł dla Tede?

– Widziałem coś podobnego w jednym z jego klipów. Siedział na tle takiego neonu. Strasznie był gównianie wykonany [neon, nie Tede – przyp. red.]. Jakieś jarzeniówki, wiszące kable. Pomyślałem sobie, że zrobię mu porządny i wyślę do biura. Zagranie trochę „na szafiarkę”, ale co mi tam – trzeba się promować ☺.

A co chciałbyś jeszcze zrobić?

– Ostatnio widziałem w necie laskę z Izraela, która robi stołki z pniaków, na które nalewa nogi z aluminium. Strasznie mi się to spodobało. Nie bawiłem się jeszcze w metalurgię, ale bardzo chcę spróbować. Teraz całą wiedzę świata mamy pod jednym palcem. Szukam więc w internecie informacji jak zrobić formy i piec do topienia aluminium. Potem trzeba znaleźć źródło materiału. Może jakieś bloki silnikowe? Potłucze się na kawałki i będzie można działać.

IMG_5979

IMG_5959IMG_5955IMG_5982IMG_5990IMG_5984IMG_5974Po obejrzeniu całego warsztatu (i wędzarni) wpadamy do domu Radka na kawę. Ze strychu dochodzi zapach suszących się, wędzonych szynek i innych rarytasów. Radek:

– Wędzarnię zrobiłem w jedną noc. Znajomi przywieźli mi 15 kilogramów mięsa, które zapeklowałem. Musiałem się sprężyć, bo jeszcze trochę i zamiast wędzonego mięsa miałbym dżem. Wniosek: chcesz zbudować szybko wędzarnię – zobowiąż się do uwędzenia kilkunastu kilogramów mięsa dla krewnych i znajomych królika.

IMG_6003 IMG_6007 IMG_6002 IMG_6004

Siadamy w salonie z jego partnerką Anią i jej mamą. Na wprost nas wielki stół nad którym wisi futurystyczna lampa. Dzieło Radka. Dalej akwarium i barek w kształcie radzieckiej bomby atomowej (w barku zamiast flakonów zestaw broni do ASG). Dzieło Radka. Na szafce steam-punkowa lampka – „potrójnie chujowa”. Dzieło Radka. Tosia jest w niej zakochana. Ja zresztą też. Rozmowa po chwili zbacza na nasz balkon i nasze plany wobec niego. Radek sypie pomysłami jak zrobić podłogę z drewna… Biurko? Ależ proszę bardzo. Pomysł i projekt w 47 sekund.

IMG_6023

IMG_6015IMG_6042A na koniec kilka słów jak do Radka trafiliśmy. Dawno, dawno temu, gdy Facebook był studenckim komunikatorem, w Polsce działał digart – portal, w którym można było umieszczać swoje zdjęcia, filmy, muzykę, obrazy i grafiki. To tam poznaliśmy się z Tosia i to tam poznaliśmy Radka. Potem nasze drogi trochę się rozeszły i nagle w 2015 roku Tosia odnalazła projekty Radka na Facebooku. Od razu wiedzieliśmy, że musimy o nim Wam opowiedzieć na naszym blogu, bo takich ludzi jak Radek nie ma niestety zbyt wielu. Jak w jednym zdaniu podsumować Radka jako osobę? Niech powie sam za siebie:

– Kiedy pracowałem w korpo, mój szef powiedział mi, że jestem bardzo trudny do zmotywowania, bo nie zależy mi na pieniądzach. Dla mnie najważniejsze było pracować przy ciekawych projektach i z fajnymi ludźmi. Kasa raz jest, a raz jej nie ma. To co robię jest dla mnie przede wszystkim dobrą zabawą. Gdy zrobiłem pierwszy neon dla Grolscha bardzo im się spodobał. Być może będziemy współpracować i wtedy będę musiał zrobić ich ponad 100. Z jednej strony fajnie, ale z drugiej… czy to ciągle będzie dla mnie zabawne?

Tekst pierwotnie ukazał się na blogu autorów  innezycie.com