Blue Bear powstało trochę na przekór. W końcu Karolina miała być ogrodnikiem, zrobiła nawet dyplom. Być może z tego powodu w jej logo widnieje niedźwiedź, choć w jakich ogrodach spotkamy te niebieskie, nie wiem. Rozmawiam z nią o procesie tworzenia i szaleństwie, jakim jest założenie swojego własnego kreatywnego biznesu.

11

Jak to się stało, że zajęłaś się tworzeniem swoich rzeczy? Pamiętasz swoją pierwszą wykonaną rzecz pod marką Blue Bear?

Od dziecka lubiłam tworzyć. Coś powycinać, poprzyklejać, narysować, a potem oprawić w ramkę. W moim pokoju obrazki na ścianie zmieniały się co kilka miesięcy, pudełka do przechowywania przybierały nowe kolory i faktury, a na meblach pojawiały się nowe ozdoby. Kartki okolicznościowe dla najbliższych były wyłącznie ręcznie robione. A ulubionymi czasopismami były pisma wnętrzarskie, mogłam je przeglądać godzinami.

Potem przyszły studia. Ogrodnictwo. W ogóle nie związane z moim hobby. Bo przecież spędzanie wolnego czasu, a praca to dwie różne rzeczy… Trzeba zdobyć wykształcenie, które pozwoli znaleźć pracę, myślałam. I byłam przekonana, że tę pracę w zawodzie znajdę. Niestety trzy lata po studiach minęły, a moja sytuacja niewiele się zmieniła. Ofert pracy w zawodzie było jak na lekarstwo, a ja powoli zaczęłam wątpić, że kiedykolwiek ją dostanę.

Przywiozłam wtedy z domu maszynę do szycia, zrobiłam kilka poduszek, wystawiłam je na jednym z portali handmade’owych i … sprzedały się. To było jeszcze przed założeniem Blue Bear’a. Wtedy pierwszy raz pomyślałam, że to mógłby być mój sposób na życie. Po co na siłę szukać pracy tam gdzie jej nie ma.

378

Skąd nazwa? Dla kogo skierowane są twoje produkty? Jaka jest filozofia marki?

Niedźwiedź to duże i silne zwierzę i chcę, żeby moja marka też taka była. Na chwile obecną oferuję ręcznie malowane poduszki oraz kartki okolicznościowe.

To nic nowego, ktoś mógłby powiedzieć. Na rynku mamy tysiące wspaniałych dodatków do naszych domów i tyle samo kartek. Tylko mi dużo bardziej zależy na wyjątkowości tych rzeczy. Każda z nich jest ręcznie robiona, przez co nie ma mowy o powtarzalności. Widać w nich pracę ludzkich rąk, a nie tylko drukowaną grafikę, taką jaką oferuje nam dzisiaj, bogaty we wzory i kolory, rynek.

Dla mnie przedmioty ręcznie robione mają dużo większą wartość. Widać, że w ich wykonanie włożono mnóstwo czasu i nie mniej serca. Do takich też osób kierowane są moje produkty. Ludzi ceniących unikatowość i wyjątkowość ręcznie robionej poduszki czy kartki.

Jak wygląda proces tworzenia kolejnej rzeczy? Skąd czerpiesz inspirację? 

Inspiruje mnie moje otoczenie, znajomi. Poduszka z Batmanem powstała na prośbę znajomej, która szukała pomysłu na prezent. Batman wyszedł świetnie i zyskał spore zainteresowanie. Poduszka z Lordem Vaderem powstała z myślą o moim bracie. Dostał ją na urodziny.

Motywy z psiakami na kartkach powstały z oczywistego powodu. Sama mam psa i uwielbiam te zwierzaki. Mopsik z kartek jest psem koleżanki i rówieśnikiem mojego Floyda.

Rośliny, kaktusy, sukulenty… to moje ulubione motywy, mocno związane z moim wykształceniem.

Oczywiście nadal śledzę magazyny, portale i blogi związane z szeroko pojętym home designem i staram się nadążać za trendami. Jednak nie jestem w stanie tworzyć czegoś na siłę, staram się więc to wszystko łączyć ze sobą w jedną całość.

Planujesz rozszerzyć swoją kolekcję?

Jestem otwarta na nowości. Nie chce się ograniczać. Początkowo Blue Bear to były jedynie poduszki, potem pojawiły się kartki. Co będzie w przyszłości? Tego jeszcze nie wiem. W tym obszarze pozwalam sobie na spontaniczność.

Jak wygląda twoje miejsce pracy? Gdzie najbardziej lubisz pracować?

Mieszkanie stało się moją pracownią. Nie potrzebuje dużo miejsca. Wystarczy duże wygodne biurko i parę półek na produkty i sprzęt. Staram się dopasowywać przestrzeń do swoich potrzeb.

Jakich narzędzi, przyborów używasz?

Do zrobienia poduszki potrzebuję gruby, dobrej jakości materiał i farby przeznaczone do malowania na tkaninach. Po naniesieniu wzoru całość zszywam na maszynie do szycia.

Ostatnio zaczęłam wykorzystywać w swoich pracach, głównie kartkach, własnoręcznie robione stemple. Praca z nimi daje mnóstwo możliwości. Określony wzór wycina się za pomocą małego dłutka w specjalnej gumie. Gotowy stempel można używać wielokrotnie w różnych kombinacjach. W jednych pracach jest motywem głównym, a w innych staje się jedynie tłem.

IMG_1089kaktusy małe

Bez czego w ciągu dnia nie możesz się obyć? Wolisz pracować przy dziennym świetle czy przy nocnej lampce?

Porannej herbaty! Do pracy staram się wykorzystywać cały dzień. Naturalne światło pomaga w robieniu zdjęć. Wieczory i noce działają na mnie twórczo. To wtedy powstają nowe pomysły, pod osłoną nocy łatwiej jest mi się skupić i skoncentrować.

Czy ważna jest dla ciebie praca z fizycznymi materiałami, czy tak samo zaspokaja ta np. z grafiką na komputerze?

Pracuję głównie z fizycznymi materiałami, tak było od zawsze. Komputer pomaga mi jedynie w zwizualizowaniu niektórych pomysłów.

Czy Blue Bear to twój główny projekt w tym momencie? Czy robisz coś jeszcze?

Od paru miesięcy Blue Bear’owi poświęcam cały swój czas. Jak wcześniej wspominałam, miałam problemy ze znalezieniem satysfakcjonującej mnie pracy, która dawałaby mi coś więcej niż tylko pieniądze i to w dodatku w takie, które wystarczają na zrobienie podstawowych opłat i przeżyciu do kolejnego miesiąca.

Choć handmade staje się coraz bardziej popularny i ludzie znudzeni produkcją masową doceniają tego typu produkty, to nadal większość ludzi myśli, że postradałam zmysły.

1

Jakie masz plany na przyszłość związane ze swoją marką?

Zamierzam dalej robić to co robię. Czyli przekształcać pasję i hobby w sposób na życie. Żeby do tego dojrzeć, potrzebowałam prawie 30 lat swojego życia, zdobycia tytułu magistra ogrodnictwa, paru lat przepracowanych w różnych branżach i teraz już tak łatwo się nie poddam.

Stronę Blue Bear możecie odwiedzić tutaj: http://bluebear.club/