Ostrożnie stąpam po drewnianych, skrzypiących schodach w kierunku japońskiego domu herbaty w Manhattan’s East Village. Wyraźnie czuję zapach zielonej herbaty. Od wielu lat Cha­an był jednym z moich ulubionych miejsc spotkań z przyjaciółmi nad gorącym, aromatycznym garnkiem z hojicha. Ale dzisiaj przyszłam sama w poszukiwaniu pewnego przedmiotu. Moje oczy dokładnie przeszukały całe pomieszczenie, by w końcu natrafić na obiekt moich poszukiwań – bambusowy pędzel do herbaty, zwany 茶筅 chasen.

whisk

Chasen służy do ubijania zielonego, herbacianego proszku w gorącej filiżance, pełnej pieniącej się matchy. Jest zazwyczaj zrobiony z jednego z trzech rodzajów materiału – suszonego, świeżego lub palonego bambusa zbieranego zimą, a następnie suszonego przez okrągły rok. Pędzel tradycyjnie wykonany jest z jednego kawałka drewna, z którego rzemieślnik kształtuje też wierzchołek.

Istnieją różne rodzaje chasen, dopasowane do gęstości matchy. Rzadka matcha, zwana inaczej usuchą, jest mieszana typem shin, a gęsta zwana koichą, typem chuaraho. Liczba włosków pędzelka liczy od 32 do nawet 120 i to właśnie dzięki nim powstaje pianka na wierzchu zielonej herbaty, która ma tak nieziemski smak.

Dlatego z wielką fascynacją obserwowałam jak Kenta Nakajima tworzy delikatną piankę. Twierdzi on, że w dzisiejszych czasach używanie japońskiego mieszadła zdarza się niezwykle rzadko i zazwyczaj towarzyszy celebracji świąt związanych z herbatą. Młodzi ludzie na co dzień nie korzystają z tej metody.

Cieszę się, że znów mogę napić się pysznej matchy ze spienionym wierzchem. Wierzę, że tradycja używania chasen jest jedną z niewielu, którą warto przenosić z pokolenia na pokolenie.

 

Tekst: Sheena Lee | ZdjęciaRich Stapleton

Oryginalny artykuł po angielsku ukazał się na readcereal.com