Niedawno pisaliśmy o świetnym blogu Cabin Porn (TUTAJ), a dziś czas na australijski odpowiednik – Shack. In praise of an Australian Icon. Książka wpadła mi w ręce wczoraj, kiedy przeglądałam albumy fotograficzne w małym sklepiku na Crouch End w Londynie. I od razu wiedziałam, że muszę Wam o niej opowiedzieć.

Shack – to nic innego jak chata, buda. Nie mylić z polską chatą, która dla mnie uosabia coś solidnego, trwałego, łączy się z domem i ciepłem staropolskiej gościny. Australijską chatę z naszą polską łączy drewno; sama angielska nazwa brzmi dość pogardliwie. Ot coś, postawionego na szybko, byle jak, szczególnie w dawniejszych czasach, kiedy to osadnicy budowali sobie domy z tego co im wpadło w ręce.

W dzisiejszych czasach natomiast, symbolizuje ona powrót do prostszego życia (slow life), na łono natury. Jest ona miejscem ucieczki od miejskiego, codziennego życia na weekend czy tydzień…

Fotograf Simon Griffiths udał się w podróż po Australii, żeby uwiecznić ten australijski symbol – egzotyczny i codzienny zarazem. Przybliża nam sylwetki ludzi, którzy sobie te australijskie chatki upodobali – artystów, aktywistów, rybaków, budowniczych, pokazuje jakie emocje łączą się z zamieszkaną przez nich przestrzenią.

Piękny album, doskonale adresujący jedną z największych potrzeb współczesnego człowieka – odrodzenia, odpoczynku, azylu, wycofania się, oczyszczenia, obcowania z naturą, harmonii…

LINK do książki.
01Shack 04Shack 09Shack 08Shack 05Shack 11Shack 12Shack