Świat pary tworzącej Eko TenTego pachnie paloną kawą i drewnem. Od roku mieszkają na wsi, gdzie wspólnie tworzą meble z odzyskiwanego drewna, nerki i torby z worków jutowych. Z Ewą i Błażejem rozmawiamy o wyprowadzce z Warszawy, ekologicznych produktach i historii ich biznesu.

12804752_1077312632331363_1181423272817780989_n copy

12274226_1018634014865892_3532775459481415333_n

Gdzie tworzycie swoje produkty? Czytałam, że macie warsztat z dala od zgiełku miejskiego. Opiszecie nam waszą pracownię? Czy to miejsce jest też waszym domem? 

Od roku mieszkamy na wsi, która jest dla nas doskonałą odskocznią od intensywnego i zazwyczaj dość głośnego życia w metropolii. Tutaj stworzyliśmy własny świat, blisko natury – z każdej strony otacza nas las, a jedyny słyszalny hałas to śpiew ptaków, warkot traktora czy pianie koguta wzywającego do wstawania. To właśnie dzięki temu mamy spokój i wolne od zmartwień głowy, aby efektywnie wymyślać i projektować nasze dzieła.

W przydomowej drewutni – na razie pod chmurką – mamy swój warsztat, gdzie Błażej spędza całe dnie wymyślając i tworząc przeróżne rzeczy z recyklingu. To głównie meble z odzyskanego drewna – nie pozyskujemy drewna z tartaku, ale głównie w postaci palet, starych desek, czy skrzynek po owocach. Błażej na razie ma kilka niezbędnych narzędzi, które ułatwiają jego pracę. Piła, szlifierka, wiertako-wkrętarka, dłuta, heble, itd. Na razie jest skromnie, ale to dlatego, że ta pasja nabiera rumieńców powoli.

W domu mamy też prowizoryczną pracownię, gdzie projektujemy nasze drewniane oraz kawowe gadżety. Leży tam m.in. piętrząca się sterta worków po kawie, które pozyskujemy z różnych źródeł. Nieodzownym elementem naszej pracy jest też komputer i internet. Dzięki temu mamy stały kontakt z naszymi fanami i to bardzo ważne, bo bez nich nasze projekty nie miałyby sensu. To bardzo często oni inspirują nas do kolejnych projektów i wymyślania kolejnych nietuzinkowych rozwiązań. Chodzi o to, by było niepowtarzalnie, prosto i naturalnie.

Jak wygląda Wasz proces twórczy? Jest was dwójka, więc każdy robi swoje i nie wtrąca się w projekty tej drugiej osoby czy tworzycie wspólnie? Czy wasze produkty – torby, nerki, meble tworzą część kolekcji, czy ich tworzenie podyktowane jest raczej samymi zamówieniami?

Wspólnie poszukiwaliśmy jakiejś przestrzeni, odskoczni od polskiego zamętu, czuliśmy się tak, jakbyśmy byli zamknięci w pudełku. I tak w pewnym momencie powołaliśmy do życia Eko Ten Tego. To w jakimś sensie połączyło nasze pasje i talenty, a także bardzo zbliżyło nas do siebie, bo w Warszawie byliśmy jedynie parą – jeśli można to tak ująć… Od tamtej chwili życie nabrało przedziwnej barwy i znaleźliśmy „to coś”.

Projektujemy wspólnie i oddzielnie jednocześnie. Nasze drogi się rozchodzą i krzyżują jednocześnie, ale to ma związek z naszą przeszłością i dotychczasowymi doświadczeniami. Błażej przez dekadę zajmował się komunikacją na różnym szczeblu. Ja natomiast wiele lat spędziłam w pracy jako psycholog, a także headhunter na rynku IT. Te dwa światy w jakimś sensie determinują nasze dzisiejsze podejście do Eko TenTego.

Często tworzymy sami dla siebie i okazuje się, że to żre i inni też to chcą – można powiedzieć, że tak właśnie doszło do stworzenia nerek, taszek, czy kołczanów prawilności, jak niektórzy z naszych przyjaciół je nazywają. Ale zdarza się i tak, że ktoś się do nas odzywa i mówi: Słuchajcie, potrzebuję plecak i torbę na wyjazd – oryginalne i funkcjonalne. Tak zaprojektowaliśmy naszym przyjaciołom zestaw na wyjazd na Malediwy.

Nie ma jednej prostej drogi i jednoznacznej odpowiedzi.

torba_duza_3 kosmetyczka_2

torba_2

Co rozumiecie przez „eko”? Wydaje się, że słowo to straciło swoje mocne pierwotne znaczenie i jest tylko łatką doklejaną do wszystkiego, co chce uchodzić za „naturalne”. Skąd bierzecie materiały?

Masz rację, „eko” straciło swą pierwotną moc i znaczenie, a w dodatku dzisiaj wszystko co jest „eko” z założenia musi cholernie drogie. My się z tym nie zgadzamy. My, także traktujemy to jako pewnego rodzaju filozofię – staramy się wykorzystywać maksymalnie rzeczy z odzysku – np. drewno z palet czy skrzynek po owocach, albo worki po kawie. Natomiast inne elementy, które wykorzystujemy, poza tymi z recyklingu, nie mogą być plastikowe ani sztuczne, a jak zlecamy coś na zewnątrz, to tylko lokalnie – u rodzimych przedsiębiorców i wytwórców. Na przykład, gdy szyjemy torbę z worka po kawie, to dodatkowo wykorzystujemy zamki metalowe, sznurki jutowe, mosiężne stopery i surową bawełnę. Nic sztucznego – to najważniejsze. Staramy się być fair na każdej płaszczyźnie.

W naszej komunikacji nie mówimy jednak, że jesteśmy ekologiczni, bo pewnie nie jesteśmy, nawet się nie zastanawiamy co to dokładnie dzisiaj oznacza. Nie narzucamy sobie określonych norm postępowania, bo może to, że pozyskujemy od polskich palaczy kawy worki jutowe po kawie wcale nie jest takie eko. Staramy się, aby nasza praca miała swój sens. Stworzyliśmy nazwę, która w sposób, poniekąd żartobliwy, podkreśla fakt pochodzenia naszych półproduktów, a w konsekwencji finalnych wytworów. „TenTego” to nic innego jak „Ten”, czyli kawałek drewna czy worka jutowego kupiony u „Tego” człowieka, który miał w planie się go pozbyć bez żadnych sentymentów. Nam sentymentu nie brakuje, dlatego staramy się wyszukiwać wszystkie produkty, których pierwotne zastosowanie już dobiegło końca i mamy szansę, bazując na upcyclingu, raz jeszcze wykorzystać jego walory.

Oczywiście nie tylko sposób w jaki nabywamy półprodukty decyduje o tym, że mianujemy się Eko TenTego. Po wielu godzinach spędzonych z nosem w książkach i internecie oraz wielu rozmowach z dziadkami, wujostwem, czy różnymi doradcami, sami dokonaliśmy pewnych wyborów. W ramach np. wykończania mebli stosujemy tylko środki bazujące na wodzie albo naturalne olejo-woski.

Staramy się wszystkim półproduktom drugie życie, ale czy to jest wystarczające, aby być eko… tego nie wiemy (uśmiech).

Skąd wziął się pomysł na stworzenie EkoTenTego? Czytałam, że rzuciliście pracę w korpo? 

Tak naprawdę to nie do końca pamiętamy jak doszło do powstania Eko TenTego w takim kształcie jak to teraz wygląda. Zaczęło się dość niepozornie. Ja zaczęłam przebąkiwać, że nie chcę już dłużej mieszkać w Warszawie i robić tego, co robię. Zaczęłam się interesować decoupagem i po pracy robiłam różne różności wykorzystując tę technikę. I to tak trwało przez jakiś czas. Błażej któregoś razu pojechał pomóc w przeprowadzce przyjacielowi, który przy okazji postanowił się pozbyć kilku starych drewnianych mebli. To chyba był początek czegoś większego. Pamiętam, że Błażej przywiózł mi wtedy m.in. toaletkę, którą przemalowałam na biało i dodałam lawendowe elementy – wciąż w duchu decoupage. Był to prezent dla siostry Błażeja i strzał w dziesiątkę.

Chciałam wtedy zacząć robić takie rzeczy na większych meblach i tu się troszkę historia urywa – żadne z nas nie pamięta jak doszło do tego, że dzisiaj Eko TenTego, to meble z odzysku i gadżety z worków po kawie.

Jak widzisz zaczęło się niewinnie, a teraz jesteśmy w zupełnie innym miejscu.

No i dobrze nas zgooglowałaś – przez pewien czas staraliśmy się łączyć nasz projekt z pracą zawodową w Warszawie. Ale na dłuższą metę trudno było ciągnąć kilka srok za ogon. Zamieszkaliśmy już wtedy na wsi i Błażej wstawał o 5 rano, jechał samochodem na dworzec, tam wsiadał w pociąg do Warszawy, aby w pracy być przed 8. Wracał dopiero późnym wieczorem i dopiero wtedy zabierał się za pracę w warsztacie. Bywało, że siedział tam aż do 3 nad ranem, a o 5 wstawał… Wtedy to dopiero było życie na pełnej petardzie. Było ciężko, choć Błażej uwielbiał taki młyn. Niedziele zawsze mieliśmy dla siebie. Ale i tak mieliśmy pod górkę.

Przyszedł jednak  czas, gdy potrzebowaliśmy oddać się Eko w stu procentach. Choć to nie była wcale łatwa decyzja, ale w pewnym momencie w stolicy czuliśmy się jak w matriksie – powoli zaczęliśmy się oddalać mentalnie od tego trybu życia, od anonimowości, pośpiechu i pogoni za karierą. Najtrudniej było zostawić przyjaciół, ale życie to sztuka często bardzo trudnych wyborów. Ale było warto, bo przyjaciele pozostali i sądzę, że nasze relacje tylko się dzięki temu pogłębiły. Za to mamy teraz dodatkowo Eko TenTego… i oddychamy.

Masz specjalną relację z kawą, a raczej z workami po kawie. Opowiesz nam o tym, skąd pomysł na”kawowe” torby i nerki?

Specjalna relacja z kawą? Raczej bym tego nie nazwała, zwłaszcza, że ostatnio nawet nie za bardzo mogę ją pić. Ale za to Błażej bez kawy jest jak bez ręki i robi totalnie odjechaną kawę. Czasami stara się mnie nawet mnie podejść i robi mi bardzo lekką kawę z kardamonem, cynamonem i spienionym mlekiem z posypką czekoladową. To wszystko najpierw rozgniata w moździerzu, później w młynku mieli kawę, parzy ją w takiej specjalnej „makinetce”, a na koniec podgrzewa mleko, ubija je na pianę i na tarce ściera kilka kostek czekolady. Kiedyś go podpatrzyłam, bo on nie lubi jak się mu na ręce patrzy, gdy w kuchni szaleje. Ale to jest niesamowite, bo ja jestem raczej laikiem w tej materii, choć to był mój pomysł, aby wprowadzić do naszego repertuaru worki po kawie.

Dzięki temu pomysłowi, ku naszemu zdziwieniu, po raz pierwszy poznaliśmy świeżą kawę jeszcze przed procesem palenia – myślę, że niektórzy też zdziwiliby się, że kawa może wyglądać inaczej.

Z tymi workami to zaczęło się też bardzo niepozornie, bo podrzuciłam Błażejowi pomysł, aby skrzynkę, którą właśnie zrobił, wyścielić materiałem z worka po kawie – aby było surowiej, oryginalniej i naturalniej. I pomysł zaskoczył, a później poszło „z kopyta”, bo od razu pomyśleliśmy o nerkach, później przyszły torby, kosmetyczki, worki na chleb, plecaki, muszki i wiele, wiele innych. To tak samo jak z ziarnami kawy, które leżakują w jutowych workach. Przesypanie ich do młynka wcale nie oznacza, że to jest koniec opowieści. Historia nadal trwa. Każdy worek ma swoją historię i widać to czasami na wzorach, które są na nim nadrukowane, a czasami też metoda umieszczania nadruku wiele nam może powiedzieć o tym, w jakich warunkach kawa jest uprawiana. W pewnym sensie można powiedzieć, że worek jutowy jest jak stara książka, która ma w sobie różne historie, ale nigdy nie wiemy, kto miał ją w rękach, ale potrafimy ocenić jej walory, czy treść…

Tytuł znajduje się na okładce: Gwatemala, Havana, Sri Lanka, Brasil… To tylko kilka tytułów, w których „utonęliśmy” bezpowrotnie (uśmiech). To wszystko sprawia, że worki kawowe nas fascynują i motywują do działania.

Eko TenTego możecie śledzić na Facebookufacebook.com/ekoTenTego

KONKURS! Poniższe rzeczy od Eko Ten Tego można będzie wygrać w naszym konkursie – więcej szczegółów na naszym Facebooku wkrótce!

kosmetyczka_3 (1) muchy_3 torba_na_sznurze_bez_zapiecia_16 torba_na_sznurze_bez_zapiecia_18