Shibuya TokyoShibuya, Tokyo. Mnóstwo ludzi. Dziesiątki tysięcy. Może nawet więcej. Trudno policzyć  – matematyka nigdy nie była moją mocną stroną.

Gwar, śmiechy, uliczne rozmowy, szaleństwo przeplatane pijanymi słowami i jakimś dziwnym bulgotem językowym. Wszyscy są jakby w letargu, innym świecie, gdzie nawet surrealizm Dalego nie ma racji bytu. I te kolory! – jaskrawe, barwne, żywe jakby miały zaraz wybuchnąć i rozbawić znudzoną betonem architekturę.

Tokyo Halloween

Tpkyo Halloween

Tego wieczoru nie było inaczej. Może bardziej dynamicznie. Tak, jakby wszyscy się zorganizowali i umówili na jedno spotkanie; bez żadnego opóźnienia – na wieczór Halloween w Shibuya. Toż to był prawie karnawał, swoisty bal przebierańców, a może nawet konkurs na najlepszy kostium szaleńców bojkotujących codzienność.

Sędziowie, zwykli turyści, jakby oszołomieni i zawstydzeni swą zwyczajnością pstrykali zdjęcia i próbowali udowodnić, że też są częścią tej histerycznej zabawy.

Tokyo Halloween

Parada bohaterów filmów, klaunów, pielęgniarek, pijanych policjantów, słodkich laleczek i rozochoconych studentów zdominowała ponury krajobraz głównego placu. Najwięcej było koronek, tiulów i welwetów, ale znalazły się i poliestry z Chin. Nie obcy był również karton i plastik – moda tego wieczoru nie była tematem tabu.

Kreatywność i pomysłowość stworzyła nowych obiecujących projektantów mody ulicznej. Każdy chciał coś powiedzieć, zamanifestować, wykrzyczeć i zaznaczyć:   ‘tak, dziś jestem sobą, bez owijania w bawełnę i udawania, że kocham swą tożsamość’.

Tokyo Halloween

Tokyo Halloween

Największe poruszenie zrobił Batman na swym czarnym potężnym motorze, machinie z przyszłości, którą młodzi chłopcy pragnęli sobie przywłaszczyć.

Wszyscy chcieli go złapać, zagadać, zaprosić na piwo, zapalić z nim papierosa i zaproponować współpracę, a nawet umówić na randkę. Można by powiedzieć, że wcielił się w rolę idola, bożyszcza, który nie ma sobie równych. Zdecydowanie był z siebie dumny, a także z rosnącej w sile reputacji. Miał w końcu dzień wolny od pracy i nie musiał ratować ludzkości od błędów głupoty.

Tokyo Halloween

Rozkapryszone swawole i pijackie igraszki trwały do białego rana. Nikt nie chciał skończyć i wrócić do domu, do ciasnych mieszkań, do wąskich zaułków, brudnych hoteli i kwater bez okien. Jakby z oporem i znużeniem, wszyscy zasiedlali okoliczne kafejki, małe restauracje, izakaye (puby) i inne przybytki rozkoszy. Przecież noc się jeszcze nie skończyła – mamy czas by wrócić do codzienności.

Halloween Shibuya

Tokyo Halloween

Tokyo Halloween