Gramy w skojarzenia. Wymień 5 rzeczy, które kojarzą Ci się z Jogjakartą: wschód słońca nad świątynią Borobudur, batik, ulica Malioboro, pałac sułtana (żywego! Hamengkubuwono X, rocznik ‘46), teatr cieni. Brawo. Tylko, że tu nie przewodnik turystyczny, tu buzzujemy.com.

Ze wszystkich kultur, jakie składają się na Indonezję, nam najbardziej odpowiadała kultura jedzenia.
Tak, mamy w buzzujemy osobny kącik na kulinaria. Ale zwiedzanie Jogjakarty bez pisania o jedzeniu, to jak pancakes bez syropu klonowego. Można, tylko czy ktoś mi powie po co?
Jeśli Bali = Eat Pray Love, to Jogja = EAT EAT EAT. W Jogjy udało nam się w dwa dni pomieścić w sobie tyle kombinacji smaków, ile przez cały pobyt w Indonezji.

Normalnie planujemy, gdzie zjemy – w Jogjakarcie mijałoby się to z celem. Iść przed siebie i mieć oczy szeroko otwarte, to podstawa. Uważaj, być może właśnie mijasz warung, w którym starsza pani sprzedaje lokalny rarytas.
Pani miała 96 lat i prawdopodobnie od 80-ciu wyrabiała najlepszy gudeg na mieście.  
Gudeg – czyli jeden z tych rzadkich przypadków, kiedy coś wygląda paskudnie, a smakuje wybornie.

Owoc drzewa chlebowego gotowany w mleku kokosowym z cukrem trzcinowym. Jajko na twardo. Ryż (dla chętnych  kawał krowiej skóry – krechek). Zawinięte w liście bananowca. Najlepsze na świecie.

1niesmigielskajogja

Lewa: Bubur ayam – owsianka z kurczakiem na śniadanie? W Jogjy nie ma rzeczy niemożliwych.
Prawa: Możecie zgadywać 1000 lat i nie zgadniecie. Znajdujemy się na miejskim przystanku autobusowym. Zatrudnienie przy obsłudze jednego przystanku znajdują w ten sposób dwie osoby: ktoś musi sprzedawać bilety, a ktoś musi wpuszczać i wypuszczać pasażerów do/z pojazdu.

 

4niesmigielskajogja

Gado gado – hej wegetarianie, ale macie dobrze w Jogjakarcie, skoro na każdej ulicy kupicie gado gado. Możemy je nazwać sałatką: z tofu i tempehem, jajkiem, kiełkami i słodko-ostrym sosem z orzeszków ziemnych, ale prościej będzie zapamiętać: gado gado = sztos, kupujcie w ciemno.

5niesmigielskajogja

Lewa: Ronde – imbirowy rosół z grzankami. I żelkami. I orzeszkami ziemnymi. Na ciepło, na słodko. Dla Ciebie, dla rodziny. Smakuje tak samo dziwnie jak brzmi. Spróbowaliśmy, żebyście Wy już nie musieli.
Prawa: Mówisz „Jogja”, myślisz „becak”. Zdelegalizowane w stolicy, w Jogjy riksze mają się dobrze.

6niesmigielskajogja 7niesmigielskajogja

Nasi campur – ryż ze wszystkim (przyp.tłum.). Do kupienia wszędzie, jak Indonezja długa. A Indonezja jest bardzo długa, coś jak od Irlandii po Kaukaz.

8niesmigielskajogja

Na straganie w dzień targowy: świeże mango, krowie głowy, wiadra tofu i duriany. Dobre ceny, zero ściemy (chyba że jesteś biały, wtedy płać!).

9niesmigielskajogja

10niesmigielskajogja

Rujak Es Krim. Lody z ogórkiem na ostro? Człowieku, mówisz – masz. Do nabycia w dobrych stoiskach w okolicy Pakualaman.

11niesmigielskajogja (2)

Lewa: Es durian. Es jak lód, durian jak durian. Podobno durian śmierdzi jak zgniłe mięso, stare skarpety i ścieki – na raz. Spieszę donieść, nie jest tak źle. Co nie znaczy, że jest dobrze – mi zalatywał syropem ze starej cebuli. W sam raz, żeby zjeść trochę i chwalić się na Facebooku, że się jadło duriana.

Prawa: Wiecie, że w Jogjy wyrabiają batiki, ale nie wiecie, że to bodaj najbardziej hipsterskie miasto archipelagu. Po czym poznać? Po rowerzystach i po street arcie, nie tylko w 2d – główną ulicę Jogjy wypełniają rzeźby i instalacje 3d ustawione w ramach JSSP (Jogja Street Sculpture Project). Czasem zaangażowane, a czasem po prostu zabawne. Na selfie spotka się pod nimi i lokales, i turysta.
To co my widzieliśmy, to ułamek ułamka. Jak się głębiej poskrobie, to człowiek wyczyta, że w istocie – Jogja sztuką współczesną stoi!

13niesmigielskajogja

12niesmigielskajogja

Es teler – weź owoce, żelki (grass jelly), trochę lodu, słodki syrop i dużo mleka skondensowanego. W Indonezji deser bez mleka skondensowanego to nie deser. Za gorzki.

14niesmigielskajogja

Najedzeni? Zachęceni?
Gramy w skojarzenia. Wymień 5 rzeczy, które kojarzą Ci się z Jogjakartą.