Kasia swoimi rękami i wyobraźnią tworzy swoją Krainę Czarów. I dzieli się nią z innymi. O projekcie Make My Wonderland, o odkrywaniu miłości do świata i pracy twórczej opowiada Berenika Różańska.

_MG_1332

Pijemy z Kasią herbatę w dużych filiżankach. Obie lubimy opowiadać, o sobie i o wszystkim innym, dużo i szczerze. Za dużymi szklanymi witrynami drzewa zaczynają już zrzucać liście, przykrywając zieleń pstrokatym dywanem. Dwie osoby wierzące w to, że rzeczywistość należy próbować kształtować według swoich marzeń, spotkały się w jeleniogórskiej kawiarni w jesienne popołudnie.

Kasia zaczyna opowiadać spontanicznie o sobie. O tym, że w mieszkaniu w mieście zabrakło jej kontaktu z naturą, z górami, z ciszą. Wrócili z mężem do Jeleniej Góry, i od przeprowadzenia się do jakiegoś domku pod lasem odwodzi ich jeszcze na razie fakt, że razem z resztą rodziny mieszkają w kilku sąsiadujących mieszkaniach. No a wsparcie rodzinne (szczególnie mając półtorarocznego synka) i wartość jaką daje spędzanie czasu razem są jeszcze dla Kasi zbyt ważne, by całkowicie uciec w swój leśny magiczny świat.

_MG_0906_MG_0927

Małe kroczki do przodu

Kasia myślała kiedyś, że zostanie dziennikarką. Rzeczywistość pracy w mediach, z którą zapoznała się na studiach rozczarowała ją. „Nie interesuje mnie karmienie ludzi pustą sensacją, ani tym bardziej przepychanie się łokciami”. Nie zaczęła pracy w zawodzie. Dorabiała sobie, ale w pewnym momencie zbyt ważne i nurtujące stało się dla niej powracające pytanie: „Co to jest to TO, co chciałabym robić?”. I kto wie jak długo siedziałaby w domu w stanie egzystencjalnej stagnacji, gdyby nie jej ówczesny partner (obecnie mąż) nie wziął sprawy w swoje ręce. Kupił jej pierwsze farby i płótna, a wychodząc powiedział, że jak wróci ma być namalowane. Coś. Cokolwiek.

Kasia wiedziała już, że kręci ją działanie twórcze, ale to Remek wiedział, że żeby coś zacząć trzeba zrobić pierwszy krok. Brzmi prosto? A co z innymi ludźmi, którzy traktują nas jak wariatów, z wątpliwościami, ze strachem? „Musimy słuchać tego dzikiego głosiku, który próbuje się wdrapać na wierzch naszej racjonalnej świadomości. On wie”.

Od kilku barwnych, dających radość plam na pierwszym płótnie, do sklepu internetowego była oczywiście jeszcze długa droga. Ale Kasia z Remikiem robili krok po kroczku – eksperymentując, robiąc mapy myśli, inspirując się. „Musimy myśleć nie w kategoriach pieniędzy, ani wyuczonego zawodu, ale rozwijać własną samoświadomości, szukać tego czegoś, co się kocha robić”.

Po pewnym czasie Kasia zorientowała się, że jej projekty żyją już swoim życiem. Zaczęła od malowania porcelany, potem przyszły poduszki. Pewnego razu koleżanka z kwiaciarni podarowała jej plaster drewna, który leżał gdzieś w kącie aż do przebłysku kreatywnej inspiracji. Teraz zwierzęta, góry i gwiazdozbiory Make My Wonderland królują więc również na drewnie. Ale tak jak mówi Kasia, w przyszłości wszystko się może jeszcze wydarzyć.

_MG_0060

 

3

„Masz taką piękną duszę”

Niesamowite jest to,  jak często ludzie postrzegają nas przez pryzmat tego, co robimy. Jeśli zaś robimy coś, w co wierzymy, często opinie tych dookoła nas mogą być motywacją lub inspiracją do kolejnych działań. Kasia popłakała się, kiedy jakaś dziewczyna po lekturze reportażu o niej napisała jej, że ma piękną duszę. „Swój ciągnie do swojego” – twierdzi. „Myślę, że przyciągam specyficzną grupę odbiorców, którzy też szukają magii, prostoty, kontaktu z naturą.”

Co to jest więc ten Wonderland, który tworzy i który inne osoby też wyczuwają w jej pracach? „Wonderland to leśne duszki, dobre stworki, obecność w naturze. Są to przedmioty dedykowane osobom z dziką, nieposkromioną naturą, dobrą energią. To coś, dla takich wiedźm jak my” – mówi Kasia uśmiechając się.

Dlaczego realizuje się w takich, a nie innych materiałach? „Uwielbiam drewno – pachnie, ma wyczuwalną chropowatą strukturę kory, gładką powierzchnię przeciętych słoi, a czasami w krawędziach plastrów można znaleźć zaplątany kawałek mchu czy igły sosnowe”. Kasia mówi, że zawsze czuła się związana z lasem, z drzewami; już mama nauczyła ją rozmawiać z drzewami i przytulać je. „Malowanie na drewnie daje mu drugie życie. Nigdy ten sam motyw nie wygląda tak samo na dwóch różnych plastrach”.

1

IMG_5195

Wspierajmy się

Make My Wonderland, założone 3 lata temu, to jednocześnie strona sprzedająca wytwory rąk i wyobraźni Kasi, ale też blog, gdzie opisuje ona inne ciekawe projekty rękodzielnicze. „Tworząc samemu, inaczej zaczynamy patrzeć na twórczość innych – wiemy z doświadczenia, ile pracy, czasu i energii trzeba włożyć w stworzenie pięknego przedmiotu. Uważam, że w Polsce jest tyle utalentowanych ludzi, że grzechem byłoby nie rozprowadzać informacji o cudach wytwarzanych ludzką ręką, na jakie natykamy się w naszych poszukiwaniach. Myślę, że od zawsze powstawały w ten sposób rzeczy ciekawe i piękne, ale teraz łatwiej jest o informację o takich projektach, oraz przede wszystkim zmienia się świadomość Polaków. Coraz częściej decydujemy się na lokalne, ręcznie robione produkty, więcej się o tym mówi. To dobry czas na tworzenie”.

_MG_0147

_MG_0202

„Mieszkam w Narni”

Kasia w naturalny sposób łączy wiarę w to, że trzeba swoich pasji szukać, inwestować w nie i próbować; korzystać z możliwości, które przyniesie los. Nowe inspiracje, nowe materiały, nowe przedmioty do jej „wiedźmowego” mieszkania przychodzą często same bez pukania. A ona ochoczo remontuje stary magiel pod warsztat do pracy lub namaluje doniczkę, bo akurat wpadła jej w ręce.

Przechadzając się po mieszkaniu rozciąga się od siedzenia nad farbkami, uśmiecha się patrząc na zdjęcia pradziadków na ścianach, mierzy przekornym wzrokiem osobę patrzącą na nią z lustra z rogami, a potem siada, patrzy na ilustracje czarownicy zawieszoną naprzeciw, i powraca do odprawiania czarów nad kawałkami drewna, kruchą porcelaną czy tkaninami, które wkrótce przemienią się w sowy, wilki i lasy. A te wkrótce zaniosą magię i ciepło Kasi i jej Krainy Czarów w nowe przyjazne domostwa.

jelen

Zdjęcia: Kasia z Make My Wonderland i Tosia z Inne Życie