Surferem stajesz się, kiedy złapiesz pierwszą falę. A może już dużo wcześniej, może już wtedy, kiedy o niej śnisz.

Którejś nocy nie możesz zasnąć. Siadasz przy komputerze; przeglądasz mapy, sporządzasz notatki, wysyłasz dwa, może trzy maile. Jeszcze przed zachodem słońca wrzucasz parę rzeczy do plecaka, nagrywasz mixtape i wyruszasz w drogę.
CSC_0111

Kilkanaście przerywanych godzin snu i kubków gorzkiej kawy później, docierasz do celu.

Stoisz na brzegu oceanu; twoje ciało i duszę wypełnia jego energia, stajecie się jednym. Przepływają przez ciebie ruchome masy granatowej, szklistej wody. Dobrze znasz to uczucie, to jakbyś powrócił do domu z dalekiej drogi.

Zakładasz piankę, woskujesz powierzchnię deski, przypinasz ją do kostki. Przez chwilę badasz ocean, oceniasz siłę i pochodzenie wiatru, kierunek fal. Masz słony smak w ustach, stopy zapadają się w piasku. Słońce pali niemiłosiernie, a może wcale nie, może pada deszcz; jakie to ma znaczenie. Czujesz jak podniecenie miesza się ze strachem, spinasz się. Boisz się, choć dobrze wiesz, co robisz. Krople potu, a może morskiej wody, błyszczą na twoim czole. Wypływasz do linii załamywania się fal.

CSC_0054

Ogłuszający, złowieszczy spokój. Jesteś zupełnie sam. Oglądasz się za siebie. Na brzegu zostawiłeś to, czego tu, na otwartym oceanie, nie będziesz potrzebował.
Z perspektywy wszystko wydaje ci się zbędne i zupełnie pozbawione znaczenia. Musisz się naprawdę wysilić, aby przypomnieć sobie, dlaczego się tutaj znalazłeś.

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, na ułamek  sekundy znajdziesz się na szczycie fali; lepiej żebyś złapał równowagę, inaczej runiesz w dół i po tobie; nie odnajdziesz siebie pod warstwami białej, tłustej piany, a ocean wypluje cię na brzeg; tam, gdzie twoje miejsce. Obiema dłońmi ściskasz brzegi deski, poprawiasz pozycję, zbierasz się w sobie, chcesz jak najlepiej przygotować się na jej nadejście. Bądź czujny, bądź uważny.  

291931_10150326694081697_1378181201_n CSC_0034

Ciszę przerywa nabierający na sile huk zbierającej się za tobą wodnej góry,
z którą za chwilę będziesz musiał się zmierzyć. Nie porywaj się od razu na pierwszą, która nadejdzie; pozwól, by dostarczyła ci informacji o tych następnych; musisz ćwiczyć cierpliwość.

Nagle, przez ułamek sekundy nie wiesz co się z tobą dzieje.  Sprawy wymykają się spod kontroli, tracisz panowanie nad sobą, nad wszystkim, co do tej pory znałeś, co przeczytałeś, co działało. Zawodzi wszystko, nawet to, czego byłeś tak bardzo pewien.

Jeśli myślisz, że wiedziałeś, czym jest surfing, to grubo się myliłeś.

Surfing to nie egzotyczne wakacje, modne ciuchy, drogi sprzęt i naklejki na laptopach; to nie kolorowy instagram, uśmiechnięci, opaleni piękni ludzie, sączący piwa przy ognisku na plaży; to nie beztroskie przejażdżki jeep’em po wybrzeżu przy piosenkach Jacka Johnsona.

Surfing to odwaga, wyjście ze strefy „komfortu”; to lot na drugi koniec świata za oszczędności, które tak trudno było ci odłożyć; to wyczekiwanie na zatłoczonych lotniskach, nielegalne noclegi w wypożyczonych furgonetkach, gdzieś na obcym
i wietrznym wybrzeżu; to rozczarowanie brakiem fal, ograniczeniami własnego ciała; to uzależnienie, adrenalina i ciągła praca nad sobą, nad własnym ciałem i myślami.

Surfing to przygoda i świadomy styl życia, zobowiązanie wobec natury, szacunek do oceanu; to przebywanie wśród ludzi, z którymi rozumiesz się bez zbędnych słów. To ekstaza, duchowe doświadczenie, zajrzenie w głąb siebie
i szczęście, pochodzące z najgłębszych warstw twojego istnienia; to najprawdziwsze bycie tu i teraz, i nigdzie indziej.