Gwałtowna pobudka. Budzik jak zwykle dzwoni za szybko. Kawa wypita jednym haustem, nerwowe szukanie kluczy i pierwszy poranny bieg – prosto na autobus. Wszyscy pasażerowie są jacyś nadpobudliwi. Kobieta siedząca pod oknem z irytacją przegląda kalendarz wpisując do niego kolejne spotkania i sprawy, które musi załatwić w nadchodzącym dniu. Pan stojący przy drzwiach głośno krzyczy do telefonu. Dwie dziewczyny ściśnięte gdzieś między automatem biletowym a szybą wymieniają wszystkie terminy, które gonią je w najbliższym tygodniu. Koszmar. Nie dojadę w tej atmosferze zbyt daleko; wysiadam na następnym przystanku.

IMG_20160423_131232 IMG_20160420_192201 IMG_20160423_131244 IMG_20160504_180219

Jestem już tak spóźniona,  że postanawiam przestać się spieszyć. Zamiast tego zaczynam obserwować ulicę odrobinę uważniej niż zwykle. I tak rodzi się mój nowy zwyczaj.

Skupiam się na teksturze przestrzeni. Począwszy od chodnika, na którym najczęściej znajduję kredowe malunki osiedlowych dzieci, poprzez murki, mury, ściany i poddasza. Czasami zauważę mały, z pozoru nic nie znaczący rysunek, innym razem trafiający w sedno dwuwers. Zdarzają się też przyklejone do ściany kartki bądź naklejki. Niekiedy spotkam wiersz; bywają przypadki, że nawet całkiem ładny.

Najbardziej lubię znajdować słowa. Zabawne dopiski również cieszą. Nakazy, zakazy, polecenia, musisz to, musisz tamto. Krótkie, niespodziewanie dodane zwroty tworzą dystans, łagodzą; sprawiają, że zakazy przestają być groźne.

Idę dalej. Spotykam różową karteczkę naklejoną na ścianie kamienicy. Jej treść pyta: jak brzmi miasto? Jeszcze nie wiem, uczę się słuchać. Ma wiele do powiedzenia.  Śpiesz się powoli, Wokół ciebie jest wiele dobrych ludzi.

Z czasem tracę umiejętność nieuważnego spacerowania. Staję się poszukiwaczem ściennej ironii, dopowiadaczem sensu. Choć nadal chodzę szybko, częściej się rozglądam.

IMG_20160423_130937

IMG_20160504_180342 IMG_20160504_185855 IMG_20160504_180400 IMG_20160419_093502

IMG_20160315_181847