Spotykamy się w ciepły wrześniowy dzień na warszawskim Żoliborzu. Przychodzi na spotkanie w białym t-shircie, czarnych luźnych spodniach dresowych i butach Adidasa. Na szyi ma dwie blachy zawieszone na rzemyku. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek widziałam go bez tych zawieszek? Nie. Nigdy. Nieważne, czy tańczy, nagrywa płytę, czy idzie się wspinać na ściankę – one zawsze są z nim.

Próbuje dowiedzieć się od Oktawiana Zagórskiego – instruktora zumby, fitnessu i wokalisty, co jest takiego w tych dwóch czarnych prostokątach zrobionych z nierdzewnej stali. Nieśmiertelniki kojarzą mi się przede wszystkim z amerykańskimi żołnierzami, noszącymi na piersiach swoje dane na wypadek śmierci. Odganiam tę myśl. Nie jesteśmy na froncie. Teraz na takiej blaszce można wygrawerować wszystko. Najczęściej pisze się na nich wyznania miłosne. Jaką historię dzisiaj usłyszę?

14525223_1158684137545616_632537300754715953_o 12605374_981087775305254_90117616295970252_o

Pytam Oktawiana, jak trafiły do niego i kiedy. Odpowiada, że dostał je od bliskiej mu osoby na urodziny i że było to trzy lata temu. Od tego czasu właściwie się z nimi nie rozstaje, bo zdejmuje je tylko na noc. Na jednej zawieszce jest napis: „Music and Dance Forever”, a pod spodem data urodzenia mojego rozmówcy, a na drugiej: „Tylko Ty i Ja” i data.

Drążę wątek muzyki i tańca, bo przecież dla niego nie ma nic ważniejszego. „To jest całe moje życie” – słyszę. I nic dziwnego. Śpiewa od dziecka, a niedawno skończył 28 lat. Później doszedł taniec. Głównie Hip-Hop i Street Dance. Instruktorem zumby jest od 6 lat. Prowadzi płatne zajęcia w klubach, ale można z nim też potańczyć za darmo. Mówi, że tańczy po to, żeby dawać ludziom radość.

Urodził się taki? Ma za sobą szkołę muzyczną lub taneczną? Lata mozolnych ćwiczeń? Nic z tych rzeczy. Jest samoukiem. Lubi się uczyć sam, w domu, z filmów instruktażowych kupowanych w Stanach. Ogląda, zapamiętuje i już potrafi. „Nie lubię tańczyć w tłumie” – mówi. „Co za ironia” – myślę. Na jego zajęciach jest zawsze gęsto od zumbowiczek, ale ratuje go scena, ma wtedy „swój kawałek podłogi”.

IMG_0432

Wracam do zawieszek. Widziałam kiedyś, jak nerwowo zareagował, gdy zerwał się łańcuszek i nieśmiertelniki posypały się z hukiem na podłogę. Nie mógł tańczyć. Jedna z kursantek musiała je szybko zreperować. Pytam, dlaczego tak zareagował. „Bez nich czuje się nieswojo. Jak się denerwuje, mogę za nie złapać i wtedy czuję się pewniej i spokojniej. Bo jak coś mam, to lubię to mieć od początku do końca. Ale to nie jest tak, że jestem od nich uzależniony. Gdybym musiał, poprowadziłbym zajęcia i bez nich. Po prostu świat jest lepszy, gdy je mam.”

Więc czym właściwie są te dwa nieśmiertelniki? Może częścią jego wizerunku? Bo w końcu nie śpi w nich. Rano zwykle nie pamięta, gdzie je położył. A gdy nie wychodzi z domu, w ogóle ich nie zakłada. Tak, to chyba część jego stylu. Zawsze w spodniach dresowych z podwiniętą lewą nogawką – nie lubi dżinsów – bransoletka na ręku i te dwa czarne prostokąty. No i za duże buty z dużym językiem, koniecznie niezawiązane w kostce. Bo kostki nie można stabilizować. Żartuję, czy tak będzie też ubrany w dniu ślubu. „No, jeśli już do tego dojdzie, to tak” – słyszę. Zastanawiam się, co na to przyszła panna młoda. Uśmiecham się do siebie.

A co by było, gdyby je zgubił? „Zamówiłbym dokładnie takie same. Nie lubię zmian w życiu.” A czy były inne wisiorki? Zawieszki? Były. Znaczek zumby i metalowe kółko i prostokąt – oba bez napisów. Chcę wiedzieć, czy mój rozmówca zwraca uwagę na biżuterię u innych. „Tylko wtedy, gdy zainteresuje mnie osoba. W innym przypadku nie. Tak w ogóle, to nie jestem zwolennikiem uatrakcyjniania siebie. Stawiam na naturalność. Ozdoby, które mam na sobie, są dla mnie, a nie dla innych. Nie interesuje mnie moda. Muszę się dobrze czuć w tym, co noszę.”

To w końcu o co chodzi z tymi blachami? „Nieśmiertelniki są częścią mnie. Na nich jest zapisane wszystko, co jest dla mnie ważne w życiu. To trochę talizman, a trochę ochrona przed światem zewnętrznym.”