Czytam OD DECH. Myślę o oddychaniu, wciąganiu powietrza przez dziurki od nosa. A zaraz później, niespodzianka:drewniane przedmioty do eksponowania roślin. Czyli jednak OD DECH, od desek?

OD DECH. Dokładnie tak – oddychanie i drewno. Chciałyśmy („my”, bo OD DECH to duet, dwie przyjaciółki, które znają się tak długo, że doświadczyły razem już prawie wszystkiego. Okazało się że jeszcze tylko wspólna praca została nam do spróbowania), aby nazwa jednoznacznie kojarzyła się i z roślinami, które dają tlen, jak i z drewnem, z którym pracujemy.

od dech od dech

Od razu wiedziałyście, że to będzie drewno? Czy rośliny grają drugoplanową rolę?

Od początku chodziło o drewno. To znaczy, tak na samym samym początku, były rośliny. Które od lat hodujemy i bez których nie wyobrażamy sobie domu. Od nich się wszystko zaczęło. Dokładnie od oplątw. Spodobały nam się, ale pojawiło się pytanie jak je pielęgnować. Okazało się, że nie ma na polskim rynku w tej kwestii zupełnie w czym wybierać.

Drewno było pierwszym i najbardziej oczywistym wyborem. Bo jest ponadczasowe, uniwersalne, ekologiczne i neutralne dla zdrowia, bo jest piękne i obydwie je uwielbiamy. Jest również przyjemne i stosunkowo łatwe w obróbce. Zrobiłyśmy szybki research w internecie i kiedy okazało się, że okołokwiatowe akcesoria są w ogóle dość niszowe, w ciągu jednego wieczora podjęłyśmy decyzję o stworzeniu OD DECHU (prawie można tak powiedzieć, bo nazwa pojawiła się dzień później). I tak od pomysłu, który miałyśmy zrealizować tylko dla siebie w trzy godziny, przeszłyśmy do wykreowania i prowadzenia własnej marki.

Zaczynałyśmy od prostych drewnianych form. A do dziś ciągle pojawiają się nowe pomysły. Nowe projekty kształtów i sposobów dekorowania naszego drewna. Ciągle też uczymy się jak z drewnem pracować. Np. jak najskuteczniej zabezpieczać je przed pękaniem? Poznajemy coraz to nowe materiały i narzędzia. Doskonalimy swój warsztat.

IMG_5292 IMG_5304

od dech od dech

od dech

od dech

Czy to co robicie, uważacie za sztukę funkcjonalną?

Jest to sztuka stosowana. Zawiera w sobie typowe dla sztuki elementy procesu twórczego, jest wynikiem myśli kreatywnej, równocześnie funkcjonując jako przedmiot użytkowy. Ale przede wszystkim jest produkt na sprzedaż. Profesjonalny, dobrze zrobiony, wychodzący ponad domowe ZPT, bo tak postrzegamy ideę prowadzenia marki.

Jak wygląda dzień z życia OD DECH?

Pierwsza rzecz, która przychodzi na myśl. i która jest prawdopodobnie wspólna dla większości podobnych nam twórców i przedsiębiorców, to taka, że zawsze jest się w pracy. Przede wszystkim dlatego, że zupełnie nie ma zasady co do tego, w którym momencie pojawia się w głowie nowy pomysł. A za nim myśl o sposobie jego realizacji. Zawsze pracujemy również dlatego, że mamy na to co robimy nadal bardzo silną „zajawkę” – o OD DECHu myślimy cały czas. Zawsze coś może stać się inspiracją. Zawsze może objawić się coś potencjalnie atrakcyjnego dla naszych fanów na instagramie i facebooku, więc telefony mamy ciągle w gotowości. Szczęśliwie jeszcze potrafimy się z tego śmiać. Jeszcze to uwielbiamy. I nie martwimy co dalej.

Obie jesteśmy życiowymi hedonistkami, więc wiemy, że pierwszy moment w którym stwierdzimy, że za dużo już tej pracy, że jesteśmy zmęczone sprawi, że powiemy zdecydowane stop. Póki co: od rana etat, popołudniami i wieczorami OD DECH. Planujemy, projektujemy, ustalamy, po prostu malujemy albo podsyłamy sobie zdjęcia. To, że nasza dystrybucja opiera się w tej chwili wyłącznie na sieci butików stacjonarnych pozwala nam właśnie tak „na luzie” pracować. Przygotowujemy raz na jakiś czas kolekcję, która jedzie do Krakowa, Gdańska lub Katowic i możemy zajmować się swoimi sprawami. Rodziną, życiem towarzyskim czy graniem w gry planszowe.

IMG_5173

IMG_5166

IMG_4539

IMG_3609