Pojechałabym gdzieś.

Może kiedyś.

Czyli dokąd właściwie? A wiesz już kiedy? Mam dobrą wiadomość: jeśli znasz te dwie zmienne, to połowa pracy jest za Tobą. Mnie zawsze przychodziło najtrudniej określić, czego potrzebuję – i dlatego może nie wiem, co chcę robić w życiu – ale zawsze wiem, dokąd chcę polecieć na następny wyjazd.

Te słowa dedykuję wszystkim, którzy i chcieliby, i boją się. Bardzo krótki poradnik jak spełniać marzenia.

*

Jak wysiedliśmy z metra na stacji Westminster pod Big Benem. Nasz pierwszy wyjazd za granicę, nasze pierwsze “dało się”, “to nie takie trudne”.

Jak jedliśmy pierwsze Twinkies w Central Parku (dookoła biegały szczury).
Jak rozbijaliśmy namiot nad laguną Jökulsárlón na Islandii.
Za każdym razem jak mogłam z ulgą powiedzieć „hop”, bo już nic nas nie dzieliło od realizacji marzenia, miałam w głowie jedno: to działa. To działa, jeśli się planuje zamiast marzyć. Marzyć to sobie można, że się jest elfem albo umie się latać. Sorry, ale i tak się nie spełni.

Nie wystarczy powiedzieć sobie <em>wyjechałoby się gdzieś. Kiedyś. <em> To nic nie znaczy.
Ale wystarczy sobie powiedzieć: wyjedźmy za rok na kilka miesięcy do Ameryki Południowej – i zacząć zbierać kasę. Złożyć wniosek o urlop bezpłatny. Szukać biletów. Czytać blogi, wypożyczać przewodniki. Im jaśniej określisz cel, tym mniej sił rozproszysz na jego realizację. Skąd wiem? Bo dokładnie to samo powiedziałam sobie kilkanaście miesięcy temu. Za tydzień o tej porze będę w Patagonii. Do pracy wracam w kwietniu.

Jeśli narzekasz, że nie masz pieniędzy, bo mniej zarabiasz, to po prostu znaczy, że będziesz dłużej zbierał. Może na weekend w Brukseli ciuła się trochę krócej niż na wejście na Kilimandżaro, ale mówimy o spełnianiu marzeń życia, tak czy nie? Na łożu śmierci będziesz wspominał te wszystkie kawy, których sobie odmówiłeś, ciuchy których nie kupiłeś – czy śnieg na pięciotysięczniku?

Dwa lata temu patrzyliśmy z zazdrością na ludzi rozkładających namiot vis-à-vis lodowców w południowej Islandii. Nie mieliśmy wtedy nawet porządnych butów trekkingowych, o namiocie nie wspominając. W czerwcu 2015 takie zdjęcia mogłam zrobić sama. Oto one. Puree ziemniaczane z fasolką w sosie pomidorowym jeszcze nigdy nie smakowało tak dobrze.
Jeśli w buzzujemy naszą misją jest Was inspirować, to zostawiam Was z tymi zdjęciami. Inspirujcie się do woli. Rozumiem, że postanowienie noworoczne już macie.

Islandia 02-IMGP4801 03-IMGP4812 04-is 05-IMGP4837 06-IMGP4841 07-isl2 08-IMGP4902 09-IMGP4913-2 10-IMGP4919