Muszę przyznać, że od pewnego czasu nie jestem w stanie myśleć samodzielnie. Jestem wzrokowcem, a to nie pomaga. Myśli w głowie pędzą niczym w galopie, milion pomysłów na minutę. Nieuchwycone, odlatują w niebyt.

Ratuję się różnej maści protezami. Wspomagam używkami. Dopiero za ich pomocą potrafię być produktywna, abstrakcyjny galop zamieniać w plan, nieskoordynowane impulsy w schemat działania i logiczne ciągi myśli.

Weźmy takie pisanie. Popełniam to codziennie. Wstyd się przyznać, ale piszę elektroniką. Kiedy było inaczej. Kartki w zeszycie, kiedyś drewno, które na nasze potrzeby zostało zredukowane do materiału, zapisywałam ciągiem mało czytelnych znaków. Długopis z czarnym tuszem działał jak przedłużenie mojej ręki. Samym palcem nic bym nie wskórała. Potrzebowałam mojej protezy wielorazowego użytku, żeby stworzyć słowa.

Dzisiaj wspomagam myślenie klawiaturą komputera. Moje myśli formują się wśród stukotu poszczególnych klawiszy. Pomiędzy rzeczą a mną krąży energia, która nadaje znaczenie światu. Ekran wyświetla najgłębsze pragnienia, zwerbalizowane nabierają sensu dla mnie i innych.

Wykorzystuje je bezwstydnie do swoich intymnych potrzeb. Ołówek, kartka, podświetlana klawiatura komórki, w którą właśnie rytmicznie stukam pisząc te słowa, z potrzeby zrozumienia świata, odetkania korka podświadomości. Żeby pisać, przelać myśli, żeby nie zwariować.

arno-rafael-minkkinen-28

Fotografia: Arno Rafael Minkkinen