Tak mało, a może tak wiele trzeba, żeby usłyszeć historię. Warto zatrzymać się. Wystarczy uśmiech, wystarczy pierwsze słowo.

„Ależ proszę tak nie zaglądać, można wejść. (Warsztat wypełnia hałas drukowania) Maszyna jest stara, tak, z lat 60-tych chyba, niemiecka, tutaj proszę spojrzeć, o! Offset printing. Tak, tak, offset printing. Drukujemy takie formularze imigracyjne dla służb granicznych na lotnisko. Dlaczego na takiej maszynie? A wie pani, to jest taki specjalny projekt, zatrudniamy ludzi z niepełnosprawnościami, widzi pani. Tutaj, na te pierwsze rolki, leje się farba, a one przenoszą ją na kolejne, aż do druku. Tak, można zrobić zdjęcie.”

DSC_0257 DSC_0256 DSC_0254 DSC_0252 DSC_0251 DSC_0250 DSC_0249 DSC_0247 DSC_0246

„Malujemy głównie reprodukcje tradycyjnych motywów dla muzeum i instytucji. Tutaj maluje talerz we wzory z tureckiej tradycji İznik, mamy dość duże zbiory tu w Lizbonie w Fundacji Gulbenkien. Po lewej są płytki malowane w najstarsze wzory portugalskie – geometryczne, pochodzenia arabskiego. A tam już głównie XVI i XVII wiek. Zna pani ten obraz z jeleniami?! (Cieszy się, wyciąga z półki jeden z albumów) Widzi pani, bo takie obrazy na kafelkach malowało się na przód ołtarza w tamtym okresie, widzi pani tutaj różne przykłady, proszę zwrócić uwagę, że wszystkie mają na górze falbanki imitujące obrus zwisający z ołtarza. Nie, to w rogu, to nie drzewo korkowe wkomponowane w budynek, zakryliśmy tylko tak korą rurę kanalizacyjną. Nie aż tak romantycznie, niestety.”

DSC_0281 DSC_0279 DSC_0280 DSC_0276 DSC_0275 DSC_0274 DSC_0273 DSC_0272 DSC_0269 DSC_0270

„Proszę, zapraszam, mam takie malutkie adufe [tradycyjny bębenek] dla państwa na upominki, sama robię! Czy mam duże bębny? Widzi pani, ja mam problemy z chodzeniem, proszę wejść do sieni, tam za szafą. O proszę! Widzi pani – tak trzeba uderzać, o jak ładnie, umie pani! Kto zrobił? Mój mąż, ale już nie robi. (Po chwili) A może laleczkę pani weźmie, sama robię. Marafona się nazywają. Ludzie nadal wierzą, że to symbol płodności, naiwni ci ludzie… Bo tradycyjne się wkładało tę laleczkę pod łóżko nowożeńców, ona nie ma oczu, ani uszu, ani buzi, więc nic nie zobaczy, ani nie powie! No i przyszła do mnie taka para, i mówią, że potrzebują kupić laleczkę, bo ich znajoma kupiła i od razu zaszła. A ja im mówię, że jak sami się nie wezmą do roboty, żadna laleczka im nie pomoże. Naiwni ci ludzie.”