Jeżeli chcemy zacząć pisać, musimy skorzystać z papieru. Kartki. Białej, w kratkę, w linie, z czystej strony, którą każdy z nas ma w domu. Oczywiście w erze komputerów i urządzeń przenośny ta kartka ma nikłe znaczenie. Wyobraźmy sobie jednak, że nie istnieje nic, tylko ona, przeznaczona na spisanie naszych myśli i notatek. Wyobraźnia odtąd będzie nam towarzyszyć w każdym felietonie z tego cyklu. Od teraz – aż do końca.Screen Shot 2016-08-11 at 12.17.14

Wyobraźnia nas uwolni z ram worda i libry. Uwolni nas z przymusu włączenia, czekania, klikania w klawiaturę. Poćwiczymy smartfonowe palce trochę inaczej.

Idąc tym tropem, możemy sobie powiedzieć, że papier to wszystko, co mamy. Jak wiele możliwości nam daje, jeżeli dołożymy do tego ołówek? Jesteśmy w stanie stworzyć pewną historię, czy to za pomocą słów, czy linii i kresek. Jesteśmy w stanie nakreślić fabułę, bohatera, zło i dobro. Z papierem, jeżeli by wyjść poza ramy literackie, wchodzimy w myśl tabula rasa i stajemy się podatni na to, co przyniesie nam życie.

Screen Shot 2016-08-11 at 12.16.54 Screen Shot 2016-08-11 at 12.17.03

Czyli musimy spisać początek. Najtrudniej jest postawić pierwsze zdanie. Pierwszą literę, kropkę, przecinek, być może znak zapytania. Tutaj nie liczy się alfabet, subiektywna miłość do znaków. Liczy się moc, z jaką przyjdziemy na świat. Locke wierzył w to, że  człowiek ma wybór, ponieważ świętym lub potępionym staje się za życia, a nie przed urodzinami. Nie możemy go zawieść.

Pierwsze zdanie na kartce papieru, jak wyżej jest to już nakreślone, powinno zmienić coś w człowieku. Uderzyć w niego i zainteresować. Nasze pierwsze zdanie opiewa narodziny – historii, samego autora, nowej przygody. Jeżeli czytelnik przejdzie wobec niego obojętnie, to czym będziemy w stanie go zainteresować po odłożeniu książki na półkę? Sama okładka, nawet ulubiona, nie przyciągnie odbiorcy. Liczą się pierwsze słowa na kartce. Muszą ładnie się prezentować, dobrze brzmieć – najlepiej smakować.

Przyciągnij do siebie pustą kartkę. Oczywiście, komputerowe arkusze nadal się nie liczą i podczas naszych rozmów liczyć nie będą. Tylko namacalna kartka. Może być taka, jaką zapragniesz. Zwykła, z ryzy; z papieru czerpanego, ze szkolnego zeszytu. Przejedź po niej dłonią. Jeszcze jest pusta.

Weź długopis lub ołówek. Kredkę, pióro lub marker. Nakreśl na papierze zdanie składające się maksymalnie z sześciu wyrazów. To twoja baza na historię – krótszą, w rodzaju drabbli lub szortów, lub dłuższą. W siedmiu słowach zawrzyj kwintesencję opowieści…

Nie, nie, nie wyłączaj jeszcze tej strony. Wyluzuj się. Mnie też zmęczył ten dialog nakręconej literatki, pustej, bo pustej, o początkach tworzenia swoich własnych powieści. Cześć, jestem Angela i poprowadzę cię poprzez cykl ćwiczeń w oparciu o rzeczy wokół ciebie. Już nie będę napuszoną znawczynią – mówmy sobie po imieniu.

Screen Shot 2016-08-11 at 12.16.36

Ale napisz to zdanie. Na pewno na poczekaniu, gdzieś w tylnych szufladkach twojej głowy, znajduje się jakaś historia. A to rodzinna, a to zasłyszana w mieście, widziana przez twoje własne oczy. Ta historia nie ma jeszcze rąk, nóg i twarzy, ale ma kształt. Wypełnij go jednym zdaniem. Kartka, podobnie jak ta opowieść, ma swój kształt. Jest prostokątna, wymaga twojej uwagi i twojego zdania. Pisząc je, będziesz pewniejszy. Zastanowisz się nad historią, czy będziesz w stanie ująć ją na setkach takich kartek. Przepisz jej sens tak, by czytelnik wiedział, że to nie będzie łatwa podróż.

Moje zdanie wygląda tak:

Alkohol jest spowiedzią ludzi z długą, wierną pamięcią.

No, kartka już jakoś wygląda. Mamy pierwsze słowa, wszystkie są symboliczną drogą poprzez treść, która będzie powstawać przy pisaniu. Każde słowo, tak, nawet jest, łączy się z sensem, intrygą i problematyką przyszłej powieści. Alkohol jest na pierwszym miejscu – wiadomo, temat autentycznie uniwersalny, nie do zniszczenia. Jest oznacza moment po przemianie bohaterki. Oznacza szok, bo problem nadal trwa. Spowiedź… z czym skojarzyła mi się spowiedź? Z czymś wstydliwym. Z czymś, czego się boimy. Coś ukrywamy. Wiemy, że możemy czegoś nie powiedzieć, a jeżeli już to zrobimy – będziemy musieli odprawić pokutę. Kolejne słowa wynikają z prostej kalkulacji. Pamiętajcie „Małego Księcia” Exupery’ego i jego twierdzenie na temat Pijaka? Pijak powiedział: – „Piję, by zapomnieć.” Moja bohaterka pije, by pamiętać. By się w końcu wyspowiadać, po wielu, wielu latach alkoholowego szaleństwa.

Właśnie streściłam nam wszystkim opowieść. Niby nic szczególnego, ale to pierwsze zdanie przyciąga mnie do powieści. Układa we mnie fabułę. Łączy zwroty akcji, te dzikie momenty i romantyczne. Kończy sens.

Żeby napisać takie zdanie, potrzebny nam jest szkielet powieści i opowiadania. Musimy przemyśleć, jak prawidłowo pokierować naszymi bohaterami, by uzyskać efekt, który siedzi w naszej głowie. To ważne. Umiejętność sprowadzania swoich historii do kilku słów, do kilku zdań. Bo można mieć tylko jeden arkusz.

A wiele do powiedzenia.

Pusta kartka zawsze kusiła. Kusi i dzisiaj. Od niej musimy zacząć swoją przygodę z pisaniem. Potem – od pierwszego zdania.

Ale to zupełnie inny temat, na kolejny felieton.

 

Zdjęcia pochodzą z kolekcji Sofia Paper Art Fest