Wolontariusz w Kambodzy

Parę lat temu w angielskojęzycznym internecie furorę robiła seria satyrycznych klipów o chłopaku-bufonie, który jeździ po świecie w poszukiwaniu duchowych przeżyć. Przez telefon opowiada koledze o spotkaniu z tanzańską kobietą chorującą na malarię. Jej spojrzenie mówi mu równocześnie o uczuciu pustki i nadziei…  Wzniosłe spotkanie jednak kończy się jego wymiotami, czyli efektem ciągłego imprezowania. Po powrocie, rzekomo zainspirowany cierpieniem, które zobaczył na świecie, główny bohater organizuje zbiórki pieniężne w celach ‚zwiększania świadomości’ – pod postacią pijackich imprez, oczywiście.

Klip zdobył ogromną popularność, ponieważ obrał sobie na celownik pewien typ Brytyjczyka. Jest to zwykle student/studentka, którzy, wypełniwszy wszystkie swoje obowiązki, wyrusza w świat, aby go zmieniać. W teorii, na lepsze. Faktycznie, mało który młody człowiek z Wielkiej Brytanii nie miał już za sobą, lub nie planował tak zwanego ‚gap year’. Jest to rok poświęcony na podróżowanie po świecie, który zwykle też zawiera pracę w organizacjach charytatywnych w Afryce, Azji i Południowej Ameryce.

Parodia nieokiełznanego brytyjskiego pędu ku dobroczynności jest wyznacznikiem tego, co jest w Wielkiej Brytanii normalne – jest to praca na cele charytatywne. Tegoroczny światowy ranking dobroczynności World Giving Index lokuje Wielką Brytanię na szóstym miejscu. Spośród 130 ankietowanych krajów, Polska plasuje się dopiero na 78 miejscu. Jest to daleko za Słowenią (37 miejsce) i Chorwacją (62 miejsce), ale wyżej niż inne kraje postkomunistyczne (Czechy – 130 miejsce, Słowacja – 123 miejsce, Bośnia-Hercegowina – 88 miejsce).

World Giving Index bierze pod uwagę trzy kryteria: procent społeczeństwa, który pomógł obcej osobie w ciągu ostatniego miesiąca, procent społeczeństwa przeznaczający pieniądze organizacjom charytatywnym oraz procent społeczeństwa, który poświęca swój wolny czas na wolontariat. Co ciekawe, nie jest brana pod uwagę kwota oddawana organizacjom charytatywnym – liczy się sam gest. Według ankiety, w 2015 roku nieco ponad połowa ankietowanych Polaków (51%) pomogła obcemu człowiekowi, 29% przeznaczyło środki na organizacje charytatywne, a tylko 13% brało udział w wolontariacie.

wolontariusz_w_nepaluAnkieta bierze pod uwagę naszą dobroczynność w przeciągu ostatniego miesiąca. Z pewnością pozycja Polski byłaby wyższa,  gdyby ankieta była przeprowadzana w okolicach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W tym roku Kazachstan podskoczył 45 oczek w górę, a Kirgistan aż 65, ponieważ ankieta została przeprowadzana podczas miesiąca Ramadanu – święta muzułmańskiego, które kładzie szczególny nacisk na pomaganie innymi.

Bez niespodzianki, obok Wielkiej Brytanii, w pierwszej dziesiątce znajduje się wiele zamożnych krajów: Stany Zjednoczone, Nowa Zelandia, Kanada. Jednak zaskoczeniem dla wielu może być to, iż na pierwszym miejscu ulokowany został Mjanma (dawniej: Birma). Jest to niezamożny kraj w Azji południowo-wschodniej, który dzięki niedawnym wyborom otrząsnął się z dekad wojskowej dyktatury. Autorzy raportu wskazują tu na tradycję buddyzmu theravada, która tworzy mocną kulturę dawania (choć nie zapominają wspomnieć o wieloletniej opresji wobec muzułmańskiej mniejszości Rohingya zamieszkującej tereny Mjanma).

Co ciekawe, w pierwszej dwudziestce plasuje się również wiele krajów, które są dużo biedniejsze, niż Polska, na przykład Malezja (10 miejsce), Kenia (11 miejsce) i Gwatemala (16 miejsce). Nawet kraje rozdarte wojnami, takie jak Liberia (25 miejsce) i Irak (38 miejsce) okazują się według ankiety o wiele hojniejsze niż Polska (przypomnijmy: 78 miejsce). Dane zawarte w World Giving Index wskazują, więc na to, iż hojność danego kraju, nie wiąże się z jego zamożnością, ale raczej kulturą.

Jakie czynniki mogą powodować niski poziom dobroczynności w Polsce? Organizacji charytatywnych nie brakuje, choć z naszą znajomością ich jest już gorzej. Według sondażu TNS Polska, tylko niewiele ponad polowa respondentów (58%) potrafi z głowy wymienić najbardziej znaną polską fundację, Caritas. 45% Respondentów wspominało WOŚP, a 36% Polski Czerwony Krzyż. Mniej niż jedna trzecia wymienia szeroko reklamowane fundacje telewizji prywatnych, czyli Fundację TVN (29%) i Fundację Polsat (22%).

Jaka część naszej kultury może hamować dobroczynność w Polsce? Na pewno nie pomaga nam poczucie krzywdy historycznej oraz nasza wrodzona podejrzliwość, również wobec fundacji charytatywnych. Dopóki będziemy się zbiorowo uznawać za tych pokrzywdzonych przez los, nie będziemy w stanie posłużyć się innym.

Istnieje jednak nadzieja na bardziej wielkoduszną przyszłość. Według szefowej Polskiej Akcji Humanitarnej Janiny Ochojskiej proces zmian zaczyna być już widoczny. W niedawnym wywiadzie opowiada, że jeszcze niedawno nie do pomyślenia było, aby polska firma wsparła budowę studni w Sudanie. Do brytyjskiej czy birmańskiej hojności być może jeszcze nam daleko. Jednak według Ochojskiej ‚nasza świadomość społeczna idzie w dobrym kierunku, może trochę zbyt wolno’.