Jest takie miejsce na ziemi, które jest moim miejscem. Kiedy jest mi źle, mam wszystkiego dosyć, a do tego nie widzę już światełka w tunelu, wsiadam w samochód i uciekam z Warszawy. Jadę zaledwie 60 km w kierunku Gdańska, by znaleźć się w innym świecie. Dojeżdżam do Pomiechówka, skręcam w las i zostawiam za sobą cywilizację. Po mniej więcej 15 minutach dojeżdżam do piaszczystej drogi prowadzącej wśród pól. Gdzie nie spojrzę tam łany żyta i pszenicy. Tu i ówdzie wyrasta kukurydza. I ten zapach. I ta energia. Co takiego jest w tym miejscu – zastanawiam się po raz setny, – że wszyscy się w nim od razu zakochują? Czuję, jak schodzi ze mnie napięcie i zmęczenie.

northolt_DSCN0907

Mój domek znajduje się w gęstej kępie drzew. Jest mały, brązowy i ma zielony taras. W środku tylko to co niezbędne, by się przespać i coś ugotować. Brakuje w nim kominka. Może kiedyś? Rzucam torbę w kąt, wypakowuje jedzenie i wystawiam stół do ogrodu. Nie ma to jak herbata na trawie. Opadam na miękki leżak i wpatruje się w linię drzew po drugiej stronie pola. Wsłuchuje się w odgłosy przyrody. Moje świerki i modrzewie są już bardzo wysokie. Pewnie należałoby je skrócić, bo kiedy jest silny wiatr, siedzę w domku z duszą na ramieniu i wyznaję grzechy. Do tej pory pomagało, ale jak długo jeszcze?

Nie mam tu rabatek, ani wysypanych żwirkiem alejek. Są za to wiewiórki, sroki, a nawet słowik. Jeśli zatęsknię za wodą, schodzę ze skarpy i już jestem nad rzeką. Jest tak czysta, że są w niej raki. Lubię siadać nad nią z książką. Czasami jakiś kajakarz zamacha i zaproponuje wspólne życie. Cóż, jeszcze nie tym razem.

northolt_DSCN0779 northolt_DSCN0778 northolt_DSCN0982

W niekoszonej trawie coś szeleści. Już wiem, że nie jest to żaden „przyczajony tygrys” czy „ukryty smok”, a tylko zaprzyjaźniony „ropuch”. Moja przyjaciółka od lat nazywa go Zygmuntem. Dolewam sobie herbaty do dużego kubka w grochy. A może tak powiększyć moje królestwo o dwa pokoje i zacząć przyjmować tu gości? Tylko przez lato. Pod hasłem: „Masz zmęczoną duszę, przyjedź”. Zaraz odpędzam tę myśl. To jest moje miejsce. Tylko moje.