1

Gdyby ktoś zapytał mnie, jak wyglądała typowa niedziela w moim rodzinnym domu, bez zająknięcia odpowiedziałabym, że każda rozpoczynała się magicznie. Najlepiej pamiętam zwłaszcza te wiosenne, kiedy słońce zdążyło wzejść zanim się obudziłam.

Leżałam jeszcze w pościeli, często z mokrym nosem psa przy twarzy, i słuchałam jak mama krzątała się w kuchni. Dokładnie słyszałam jak wlewała wodę do czajnika i odpalała gaz, otwierała parę razy lodówkę po czym kroiła rzodkiewki, ugniatała w misce ser ze śmietaną, a po skończonych przygotowaniach odpalała papierosa i szła do łazienki.

W tym czasie zdążyła obudzić się moja starsza siostra, włączyła radio i zabierała psa na spacer. Chrapanie taty słychać było nawet przez grubą ścianę, która dzieliła nasze pokoje, jednak coraz intensywniejsze zapachy budziły i jego.

Aby nie pozostać w tyle, zrywałam się z łóżka ile sił w nogach i pędziłam do kuchni. Sprawdzałam, co tym razem będzie na śniadanie.

Najbardziej interesowała mnie ustawiona na samym końcu kuchennego blatu miska z popisowym rzodkiewkowym twarożkiem mojej mamy. Mama nigdy nie robiła go za dużo – porcja była w sam raz dla naszej czteroosobowej rodziny, jednak ja zawsze bałam się, że nie starczy go na moje kanapki.

Bez zastanowienia sięgałam więc po łyżkę i wyjadałam smakołyk prosto z miski. Delektowałam się pysznym smakiem, którego mogłam skosztować tylko tego jedynego dnia w tygodniu, dopóki nie poczułam na sobie karcącego wzroku mamy. Ze wstydu jąkałam jedynie: „Musiałam sprawdzić, czy nie jest zatruty!” i grzecznie pomagałam w dalszych przygotowaniach.

Dzisiaj twarogu nie jadam, choć czasem tęsknię za smakiem z dzieciństwa. Z pomocą przychodzi wtedy tofu, z którego potrafię już wyczarować wszystko. Twarożek ze szczypiorkiem, serek śmietankowy, słodki twaróg na ciasto – właśnie to przyrządzam, kiedy potrzebuję poczuć się jak w domu.

Wczesną wiosną na moim stole nie mogło zabraknąć opcji z rzodkiewkami, którą tak dobrze pamiętam z domu rodzinnego. Żeby nie pogrążyć się w totalnej nostalgii, kanapkom dodaję odrobinę nonszalancji – z rzodkiewek robię pikle (a co, eksperymenty w kuchni też są fajne!), posypuję kiełkami, zawijam w papier i zjadam podczas spaceru po plaży.

2 3 4 5 6