Początki.

Japonia w nocy

 

Miało być jak w japońskiej animacji: kolorowo, jaskrawo, egzotycznie. A może jak w filmie, w którym niespodziewany zbieg wydarzeń prowadzi głównego bohatera do satysfakcjonującej go puenty. I chociaż egzotyka przywitała mnie już na samym początku, na lotnisku, kiedy to tłum rozhisteryzowanych nastolatek, matek i kobiet biznesu witał koreański zespól popowy, to jednak rzeczywistość okazała się już nie tak barwna.

Japonia

Moj pierwszy dzień w Japonii zaczął się pomyślnie. Słońce wlewało swe promiennie do pokoju krzycząc, aby udać się na pierwszą przechadzkę po Tokio, nie zważając na niedobór snu po 15 godzinnej podroży.

Jesień w Japonii jest niesamowicie ciepła, malownicza jak obrazy impresjonistów i przyjazna dla ludzi. Niewątpliwe sprzyja ona spotkaniom i spacerom po tokijskiej dżungli. Humor mi dopisywał, w końcu zaczęłam budować swój mikrokosmos w wymarzonym od dawna miejscu.

Ulice przystrojone różnobarwnymi bilbordami i krzykliwymi neonami zawierającymi kod językowy nie możliwy do odszyfrowania dla przeciętnego turysty z Zachodu oczarowały mnie od razu. Ale też przeraziły, kiedy nie byłam w stanie odczytać, na jakiej stacji metra wysiadłam.

Japonia

Japonia

Wszędzie, zewsząd otaczali mnie ludzie, niemalże tacy sami, a jednocześnie inni, wpatrujący się we mnie ze zdziwieniem; tłumy dosłownie pojawiające się z znikąd, maszerujące w rytm nie znanej mi muzyki  i znikające w sklepikach, kawiarniach, restauracjach i stacjach. Życie w betonowej puszczy toczy się swoistym rytmem, niezrozumiałym dla nietutejszego. W Tokio rządzi się prawo podobieństwa, indywidualizm nie jest traktowany poważnie.

Zapach świeżo mielonej kawy w stylizowanej na vintage kafejce, gdzieś w dolinie Futakotamagawa, wyostrzył moje zmysły i przypomniał mi londyńskie soboty wypełnione poszukiwaniem najlepszej kawy w mieście.  A rozmowa po angielsku dała mi złudzenie, że jeszcze jestem w Europie; smak jabłka z cynamonem przeniósł mnie do zimowej, okrytej śniegiem Polski.

Japonia

Japonia

Obudziłam się dopiero gdy okazało się, że zgubiłam klucze – klucze do mojego królestwa, do sfery prywatności, gdzie zaczęłam magazynować swą europejskość i ciekawość do wszechświata. Nagle znajomość angielskiego i obycie na emigracji na nic się przydały. Jeśli nie mówisz językiem japońskich obrazków stajesz się niemową w morzu ludzkich słów i znaczeń niezrozumiałych dla Ciebie.

Na policji, na stacji metra, w sklepach i restauracjach nikt Cię nie rozumie, a angielski, staję się czymś na modłę zarazy od której trzeba się trzymać z daleka. Jesteś obcy, inny, ale jednocześnie nieszablonowy.

Staniesz się w połowie rdzennym mieszkańcem jeśli zaakceptujesz tutejsze zasady gry. Wtedy może zbudujesz w Japonii solidny dom.

Japonia

Japonia

Japonia